Palec pod budkę, kto chciałby, żeby doba była dłuższa! :) Nie wyrabiamy się. Ogarnąć dom, dzieci, duże męskie dzieci, pracę, pracę dorywczą i lamy, to już jest wyższy stopień wtajemniczenia. Nie mamy do niego dostępu.
Teraz mówię ja - blond siostra:) Apeluję, żeby noc była z gumy. Wiadomo, trzeba się wysypiać. Dzień także powinien być z gumy. Po wykonaniu pracy tak zwanej zarobkowej (ta co ledwo daje na chleb), rozciągnęłabym dzień tak, żeby jeszcze się nasiedzieć do woli przy lamach, tudzież innych szalonych pomysłach, które się mnożą i mnożą (przy czym dzień się kurczy do rozmiaru XS). Ubolewam nad tym. Chcę coś zmienić. Być może jakoś bardziej się zorganizować, ale póki młode są młode, a męskie czasami upierdliwe (cóż, każdy czasem taki bywa;)), organizacja to pojęcie abstrakcyjne.
Po dawce narzekań pozostaje nam zaakceptować rzeczywistość i siedzieć po nocach, tłumacząc sobie, że jeszcze nikt (no dobra, słyszałam o jednej) z braku snu nie umarł.
A oto lama domowa (trochę w stylu pin-up girl)
Teraz trochę bardziej optymistycznie. Piękne słońce dzisiaj. Wiosna idzie.
Udanej niedzieli życzymy!:)